Telewizor mi umiera czyli gorzkie żale

Jak mi ktoś mówi, że planned obsolesence to bzdura, teoria spiskowa i foliarstwo to mam ochotę takiego gagatka trzepnąć w ucho.
Tym bardziej mam ochotę zrobić to po wczorajszym wybryku mojego LG nanocell, który raptem ma ok 2,5 roku.
Póki co tv przechodzi kwarantannę bez prądową, bo reset do ustawień fabrycznych nie pomógł. Sprawdzę czy pomogło jak wrócę do domu dzisiaj pracy.
To tak gwoli zadawania zbędnych pytań.
Ale wracając do początku historii. Z dniem wczorajszym, mojemu tv zaczęło odbijać. Wpierw na ekranie pojawiły się jakieś dziwne artefakty (jakby przepalone piksele na oledzie), które potem zamieniły się w jasniejszy pas przy górnej ramce ekranu, szerokości ok 1 cm. by po jakimś czasie zniknąć, zastępując to efektem ekranu CRT robiąc swoiste scan lines (brakujące czarne linie w poprzek ekranu na całej wysokości). Z czasem doszło też do kolejnych "wypalonych" pikseli i tak na czarnych/ciemnych partiach ekranu zacząłem widzieć te jaśniejsze w szczególności komunikaty pojawiające się w lewej dolnej części ekranu, które z czasem na siebie zaczęły nachodzić. Chwilę później, tv zaczął wrzucać na ułamek sekundy czarne kwadraty w górnych rogach ekranu (coś jak kinowe cygaro informujące o niedalekiej zmianie rolki). Podobne efekty dzieją się też w menu tv, więc nie jest to wina urządzenia podającego obraz (w tym przypadku xsx) czy też konkretnego wejścia hdmi.
Moje pytanie zatem brzmi, co począć? Miał ktoś podobnie? To problem oprogramowania czy może tv rzeczywiście zdycha? Co kupić w zamian co pożyje dłużej niż okres gwarancyjny? Moje wymagania to vrr, 120hz, porządny hdr/dolby vision, dużo portów hdmi, local diming (nie chce oleda), rozmiar nie mniejszy jak 50 cali nie większy jak 65 (ograniczenia pokoju).