Pokaz Nintendo Switch 2 wkurzył graczy. Fani rozważają podjęcie drastycznych kroków

Nintendo Direct poświęcony Nintendo Switch 2 miał być wielkim świętem graczy. Tymczasem pokaz sprawił, że posiadacze konkurencyjnych sprzętów boją się o swoją przyszłość.
Chociaż Japończycy przygotowali konkretną prezentację, która miała zachęcić konsumentów do kupna Nintendo Switch 2, Japończycy podjęli decyzje, które mogą zniechęcić część odbiorców.
Potwierdziło się, że cena nowych gier stworzonych przez studia first-party została podniesiona. W teorii nie powinno to dziwić, tym bardziej że samo Nintendo zapowiadali podwyżkę. Jednakże gracze zwracają uwagę na fakt, iż przekracza obecnie panujący standard. Posiadacze PS5 uważają, że tropem twórców Switcha 2 mogą pójść inni duzi wydawcy, nie tylko Take-Two Interactive, które według doniesień, może wycenić GTA 6 na nawet $100.




A myślałem, że GTA 6 będzie jedyną grą, która będzie miała jaja, żeby zrobić to po raz pierwszy, ale cholera.
Pierwsza firma, która to zrobiła, i to duża firma. Wydawcy szybko pójdą w jej ślady. Mam dochód do dyspozycji, ale nie sądzę, żebym mógł uzasadnić zakup takiej kwoty za grę. Zwłaszcza jako kolekcjoner fizyczny. Myślę, że to mój punkt zwrotny, to naprawdę denerwujące.
Cóż, nie spodziewałem się, że nowy standard 70$ tak szybko umrze. 80$ za wersję cyfrową i 90$ za wersję fizyczną bez podatku? Nintendo straciło wątek. Smutne jest to, że wiesz, że to otworzy wrota dla wyższych cen bez zmiany polityki MTX. Dzięki Nintendo. Przechodzę do ciebie, T2, jeśli Nintendo może sobie na to pozwolić, to GTAVI może zrobić o wiele gorzej.
Z tego powodu na Reddicie fani konsoli Sony deklarują, że przestaną kupować gry w najbardziej gorącym okresie, aby uniknąć płacenia pełnej ceny.
Nie wiem, ale to przynajmniej przekonało mnie, żeby nie kupować. 70 dolarów to już było więcej, niż byłem skłonny przełknąć, w takim tempie będę po prostu grał w starsze gry i produkcje niezależne.
Przysięgam, że jeśli to stanie się nowym standardem, po prostu nie będę już kupować gier na premierę. Jest o wiele za dużo tytułów, żeby przejmować się kupowaniem nowych.
Myślę, że to już koniec Nintendo dla mnie. Nawet jeśli ceny gier wzrosną, to nie mam nic przeciwko czekaniu rok lub dłużej na wyprzedaż, ale Nintendo jest tak skąpe, jeśli chodzi o zniżki, że ten Mario Kart prawdopodobnie pozostanie za 80$ do końca wieczności.
To do bani, bo lubię niektóre tytuły Nintendo, ale w obecnej sytuacji gospodarczej nie zamierzam płacić 80 dolarów za grę.
Co istotne, podwyżka cen (która z uwagi na nałożenie cła przez USA może jeszcze się zwiększyć) nie jest jedynym powodem do obaw dla konsumentów. W serwisie X szczególną uwagę zwrócono na to, że nowy format "Game-Key Card" ma służyć do pobrania plików gry z Internetu. Fani uważają, że jest to swoisty DRM dla wersji fizycznych, który sprawi, że pudełka będą bezużyteczne, lecz prawda jest nieco inna.
Owszem, zgadza się to, że aby zagrać w jakiś tytuł, trzeba będzie najpierw ściągnąć dane, które trafią na ten "Game Key-Card". Jednakże nie zastąpi on zwykłego kartridża z grą i będzie potrzebny tylko przy pierwszym uruchomieniu. Co więcej, taki sposób przeniesienia danych pozwoli na uruchamianie gry nawet bez połączenia z Internetem.
Warto również zauważyć, że obecność tego rozwiązania będzie sygnalizowana na pudełku, podobnie jak to, że produkcja jest dostępna jedynie w formie kodu, jak to ma miejsce np. w zestawie Nintendo Switch 2 z grą Mario Kart World, kosztującym 509.99 euro. Jednak w odróżnieniu od klucza do cyfrowej wersji, wydanie z Game-Key Cards będzie można odsprzedać, ponieważ nie są przypisywane do konta.
Zatem nie będzie to dotyczyło każdej produkcji, a jedynie wybranych przez wydawców, np. takich, których cała zawartość nie zmieści się na standardowym kartridżu. Aktualnie tylko dwie pozycje wykorzystają Game-Key Card: Street Fighter 6 Year 1-2 Fighters Edition i Bravely Default Flying Fairy HD Remaster.