Pod tym względem to najgorsza generacja konsol. Ta statystyka przeraża
Ostatnie lata w branży gier to dla samych twórców prawdziwy koszmar, a światełka w tunelu jak nie było, tak nie ma. Najnowsze wyliczenia pokazują, że tylko od początku tego roku pracę straciło już blisko jedenaście tysięcy deweloperów.
Najbardziej przeraża jednak fakt, że już na początku listopada przebiliśmy fatalny wynik z całego zeszłego roku, kiedy to na bruk wyrzucono nieco ponad dziewięć tysięcy osób. Do sylwestra zostały jeszcze przecież dwa pełne miesiące, a wielkie korporacje wcale nie zamierzają chować topora, szczególnie w przypadku Microsoftu.
Za tę ponurą statystykę odpowiadają przede wszystkim najwięksi gracze na rynku, którzy pod płaszczykiem restrukturyzacji tną koszty, gdzie tylko się da. Najmocniej po ludziach przejechały się w tym roku takie molochy jak Electronic Arts, Ubisoft oraz Xbox, który od miesięcy regularnie odchudza swoje kolejne zespoły.
Eksperci śledzący rynek pracy nie mają złudzeń i szacują, że zanim otworzymy szampany w nowy rok, licznik zwolnień spokojnie dobije do trzynastu tysięcy. Oznacza to, że pod względem skali czystek gorszy był tylko rekordowy i czarny dla branży rok 2024, kiedy to z pracą pożegnało się ponad piętnaście tysięcy specjalistów.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w dzisiejszym świecie gier przestały obowiązywać jakiekolwiek logiczne zasady, a nikt nie może czuć się bezpiecznie na swoim stołku. Dawniej przepis na sukces był prosty: jeśli dowiozłeś dobrą grę, która zarobiła górę pieniędzy, mogłeś spać spokojnie i planować kolejny projekt.
Dzisiaj nawet wielki hit nie chroni przed wypowiedzeniem, czego najlepszym i najbardziej absurdalnym przykładem są ostatnie cięcia w obozie PlayStation, gdzie podziękowano za współpracę części twórców odpowiedzialnych za świetnie przyjęte i doskonale sprzedające się Ghost of Yotei.