![Opowieść podręcznej (2025) – recenzja finałowego sezonu serialu [Max]. Anioł życia i śmierci](https://pliki.ppe.pl/storage/4ffa81342bb98ed55f43/4ffa81342bb98ed55f43.jpg)
Opowieść podręcznej (2025) – recenzja i opinia o 6. sezonie serialu [Max]. Finał godny Gileadu?
Pierwsze odcinki „Opowieści podręcznej” zadebiutowały 8 lat temu i wgniotły wielu widzów w fotel. Od tego czasu systematycznie śledziliśmy historię nieustraszonej June, Fridy, która miała rodzić dzieci w Gileadzie. Włodarze MGM i Hulu mieli pełną świadomość, że mają perełkę, która wywołuje ogromne emocje, więc niczym cytrynę wyciskali ją i wyciskali. Do czasu... Zapraszam do recenzji finałowego sezonu „Opowieści podręcznej”.
Gilead jest znakomicie poukładany – tutaj każdy ma swoje miejsce. Na czele stoją bezwzględni i żądni władzy komandorowie w czarnych garniturach, ich ozdobami i mentalnym wsparciem są odziane w zieleń żony, a wokół nich krąży cały sztab niewolników. Tak, w tym państwie nie ma mowy o wolności, chyba że jesteś mężczyzną u władzy, ale wtedy też musisz liczyć się z tym, że gdy komuś podpadniesz czy zbyt mocno nadepniesz na odcisk, licząc na kolejne przywileje, możesz zawisnąć na ścianie... W tym świecie nie jest bezpiecznie dla nikogo, a szczególnie dla tych kobiet, które pomimo zanieczyszczeń środowiska są jeszcze w stanie rodzić zdrowe dzieci. Te lądują jako podręczne i noszą swój krzyż. June Osborne też kiedyś była podręczną i przeżyła piekło, ale też zdążyła stanąć w szranki z władzami Gileadu – a wielu widzów śledziło jej poczynania przez wiele długich sezonów...
Czas jednak na pożegnanie. „Opowieść podręcznej” wraz z 6. sezonem dobiega końca, lecz twórcy nie mówią ostatniego słowa. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami showrunnerem został dobrze znany już z oryginalnej serii Bruce Miller, a wspierać go będą Warren Littlefield oraz Margaret Atwood, pisarka odpowiedzialna za oryginał. „The Testament” opowie o kobietach, które nie pamiętają już świata sprzed Gileadu i które będą musiały, wchodząc w dorosłe życie, zmierzyć się z niebezpieczną i brutalną rzeczywistością. Jaki jednak jest finałowy sezon głośnego, oryginalnego serialu? Oglądałam 8 z 10 odcinków i pragnę podzielić się swoimi wrażeniami.




Opowieść podręcznej (2025) – recenzja 6. sezonu serialu [Max]. Zemsta
![Opowieść podręcznej (2025) – recenzja i opinia o 6. sezonie serialu [Max]. June z Nicole](https://pliki.ppe.pl/storage/038ec825a3acef6ab1e3/038ec825a3acef6ab1e3.jpg)
5. sezon serialu zakończył się dramatycznie. Po aresztowaniu Luke'a June wylądowała wraz z Nicole w pociągu zmierzającym na bezpieczne tereny, gdzie brudne łabska reżimu miały ich nie dosięgnąć. Tam miały w końcu odetchnąć spokojnie. Wśród kobiet, dzieci i innych ofiar Gileadu znalazła się jeszcze ona, ta, która niedawno stała na jego czele – Serena Joy z małym Noah również była zmuszona uciekać. Niedawne przeciwniczki będą musiały połączyć siły, na szali będzie życie jednej z nich, a los sprawi, że nawet po rozdzieleniu znów przyjdzie bohaterce prosić o pomoc i schronienie. Jednocześnie rośnie w siły ruch oporu, który dąży do bezpośredniego starcia i zniszczenia państwa totalnego – w odpowiedzi za tragedie wielu bliskich. Wśród nich znajdą się June, Luke i Moira, a przyjdzie im zapłacić za to wysoką cenę...
Gilead z recenzowanego 6. sezonu „Opowieści podręcznej” zmienia się i przyjmuje bardziej ludzką twarz – przynajmniej w tym reklamowym, marketingowym wymiarze. Nowym projektem błyskotliwych dowódców jest New Bethlehem, o którym już było całkiem sporo w zeszłym sezonie. Nowoczesna przystań ma zachęcić nowych ludzi do przybycia do państwa teokratycznego – zwabieni nie tylko chęcią bycia z uwięzionymi najbliższymi, mieliby znaleźć się na ekskluzywnej wyspie, gdzie życie jawi się niczym raj na ziemi. Ale w tym reżimie zawsze mamy piękną otoczkę opiewającą w pogadanki o bogu, wartościach i błogosławionym życiu. Gdy jednak zajrzymy nieco głębiej – nie trzeba aż tak mocno – dostrzeżemy, że to państwo po prostu gnije od środka. Spowija je przemoc, nienawiść, zachłanność i pogarda, a ofiary mają prawdziwą twarz kobiet. Niezależnie od tego, czy jako wyznawczynie kobiety decydują się wspierać oprawców i ramię w ramię z nimi szerzą tę ideę. Z czasem brutalnie przekonują się o tym, że w tej grze są na straconej pozycji – tak jest chociażby w przypadku Sereny czy ciotki Lidii. Z tym wszystkim pragnie jednak walczyć June, po raz kolejny nie odpuszcza możliwości przedarcia się za chronioną granicę.
Opowieść podręcznej (2025) – recenzja finałowego sezonu serialu [Max]. Niech będzie błogosławiony owoc
![Opowieść podręcznej (2025) – recenzja 6. sezonu serialu [Max]. Czy warto sprawdzić finał produkcji?](https://pliki.ppe.pl/storage/b3ee18aa2646dffb3d28/b3ee18aa2646dffb3d28.jpg)
Twórcy „Opowieści podręcznej” nigdy specjalnie się nie spieszyli. Wcześniejsze serie nieco mozolnie, z niemal zegarmistrzowską precyzją chciały uchwycić tragedię Gileadu i ludzi, którzy zostali przez niego pochłonięci. Tak jest i w finałowym sezonie. Oglądałam już 8 odcinków i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że akcja ponownie bardzo powoli się toczy, a mnie coraz bardziej to przeszkadza. Rozumiem wątek New Bethlehem, ruch oporu, założenia obozu dla uciekających, bardzo kibicowałam Serenie, lecz... no właśnie. Odnoszę wrażenie, że nie tak powinien wyglądać ten finał, bo fani nie wymagają, by filmowcy domknęli wszystkie wątki. Chcemy widzieć prawdziwe emocje, walkę i zemstę, doświadczyć scen, które wywołają sprzeczne odczucia, bo będą uderzać w najbardziej wrażliwe punkty. Tymczasem scenarzyści jakby nie mieli pomysłu jak z hukiem zakończyć tę produkcję. June się kręci, a jej przyjaciele wydają się coraz bardziej bez wyrazu, wątek Sereny wzmaga wątpliwości, czy w ogóle była ona w stanie wyciągnąć jakiekolwiek sensowne wnioski z przeszłości, czy jednak, zapatrzona władzą, chce coś uszczknąć z tego tortu dla siebie. Także działania grupy oporu pozostawiają wiele do życzenia. Jedynie tragiczna historia Nicka przyciągnęła moją uwagę. Sądzę, że zakochany w głównej bohaterce dowódca miał jeszcze większy potencjał.
W swojej recenzji nie mogę zapomnieć o aktorach, którzy odrobili zadanie domowe. Na ekranie oczywiście bryluje Elisabeth Moss, o której można śmiało powiedzieć, że jest w roli życia, ale jeszcze kilka występów zasługuje na uwagę. Yvonne Strahovski bardzo dobrze radzi sobie z powierzonym zadaniem – Serena, pomimo tego co przeżyła, nadal jest pełna motywacji, choć pozostaje nieco zamknięta w bańce poglądów. Choć niekoniecznie pochwalam pomysł ciągnięcia wątki ciotki Lidii, Ann Down jest bardzo przekonująca, przedstawiając jedną z twarzy reżimu – tę zbrukaną kreację osoby, która naprawdę wierzyła w szerzone wartości. Tak jak wspominałam, to Moss wiedzie prym w tym zespole, czuć, że kreacja June jest dla niej niezwykle ważna i ma wykraczające poza kwestie zawodowe znaczenie. Dlatego nadal czaruje i jest w stanie poruszyć widzów w wielu scenach. Osobiście doceniam jej aktorski warsztat i chciałabym ją zobaczyć w jeszcze wielu projektach.
Opowieść podręcznej (2025) – recenzja 6. sezonu serialu [Max]. Czy warto sprawdzić finał produkcji?
Od pierwszych odcinków recenzowana „Opowieść podręcznej” robiła na mnie ogromne wrażenie – a wszystko za sprawą jakości pracy kamery i przemyślanych ujęć. Choć w pewnym momencie nieco mierziły mnie już sceny zbliżeń pokazujące nieustępliwą, pełną gniewu i wściekłości June, tak mam pełną świadomość, że był to element, który twórcy mieli dokładnie przemyślany. I w 6. sezonie serii nadal trzymają formę – pod względem realizacji to serial, który można zaliczyć do topki współczesnych produkcji telewizyjnych. Tutaj wszystko się zgadza – nieco przeciągnięte ujęcia, kolorystyka, scenografia podkreślająca ten brutalny świat, a także przyjęta kolorystyka. Uzupełnieniem jest głęboka ścieżka dźwiękowa, czerpiąca z nowoczesnych utworów, ale nie tylko. Zdecydowanie sfera wizualna i dźwiękowa pozostaje jednym z największych atutów perełki MGM i Hulu.
Liczę na to, że pomimo niezwykle mozolnego tempa i scenariusza, w którym autorzy zdecydowanie trzymają zbyt wiele srok za ogon i chcieliby zakończyć niemal wszystkie poruszane wcześniej wątki, doczekam się finału 6. sezonu „Opowieści podręcznej” z przytupem. Cały serial jest poruszający, nie brakuje w nim odwołań do współczesnego świata – szczególnie obecnie, kiedy środowiska konserwatywne coraz mocniej dochodzą do głosu, jest to szczególnie widoczne. W całym tym miksie dobrze znanych elementów, produkcja Hulu i MGM pozostaje solidną historią, ale byłabym ślepa, gdybym nie zauważyła, że z czasem przekaz i siła obrazu straciły na znaczeniu. Choć ekipa Millera bardzo próbuje, ma zdecydowanie za mało kart w garści – a na sam koniec po prostu warto zagrać va banque. Nawet jeżeli krew poleje się gęsto... Tego zresztą sobie i Wam życzę, bo jak na razie czuję spory niedosyt.
PS „Opowieść podręcznej” zadebiutuje na Max już 8 kwietnia wraz z trzema nowymi odcinkami.
PS 2 Po finale serialu uzupełnię recenzję, dlatego ocena może ulec zmianie.
Atuty
- Fantastyczna Elisabeth Moss,
- Sfera wizualna i praca kamery wzmacniają odczucia,
- Twórcy mają oko do niektórych scen,
- Ścieżka dźwiękowa też niczego sobie.
Wady
- Mam wrażenie, że scenarzyści nie mieli pomysłu na ten sezon,
- Niektóre wątki wydają się wręcz bezsensowne i wrzucone na siłę,
- Tempo produkcji kuleje.
Nie takiego finału 6. sezonu „Opowieści podręcznej” się spodziewałam, dlatego mam nadzieję, że twórcy jeszcze mnie zaskoczą w ostatnich odcinkach. Jak na razie jest nieźle, choć mogło być lepiej – aktorsko i realizacyjnie to nadal serial na najwyższym poziomie, tylko że historia trochę nie dobiega. Ale dajmy jej jeszcze szansę...
Przeczytaj również





![Cena Nintendo Switch 2 w Polsce! Jest oferta pierwszego dużego sklepu [AKTUALIZACJA]](https://pliki.ppe.pl/storage/abf37c492a35078f2d84/abf37c492a35078f2d84.png)
Komentarze (17)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych