Star Wars Jedi: Ocalały - recenzja

BLOG RECENZJA GRY
74V
user-85375 main blog image
-Infi- | Wczoraj, 18:31
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

Star Wars Jedi: Upadły Zakon to gra, którą przeszedłem całkiem niedawno. Zainteresowała mnie ona na tyle, że postanowiłem bez zbędnego przedłużania sięgnąć po wydaną w 2023 roku kontynuację. Star Wars Jedi: Ocalały jest grą pod wieloma względami usprawnioną i rozbudowaną, a jej ukończenie zajmuje nieco więcej czasu. W moim przypadku przejście głównego wątku oraz odkrycie części sekretów zajęło prawie 21 godzin. Jak oceniam kontynuację? Zapraszam do recenzji.

Fabuła

Dalszy ciąg historii przedstawionej przez Respawn Entertainment ukazuje nam kolejne losy Cala Kestisa w ramach niekończącej się walki z Imperium. Rozgrywkę rozpoczynamy 5 lat po wydarzeniach z pierwszej części. Młody Jedi wraz z grupą rebeliantów stara się na wszelkie możliwe sposoby uprzykrzyć życie galaktycznym opresorom. Jego dotychczasowa ekipa, czyli Cere, Greez oraz Merrin opuścili statek Modliszka i udali się w różne zakątki wszechświata. Fabuła będzie nas prowadziła przez nowe światy, gdzie poznamy kolejnych sojuszników, przeciwników oraz historię zakonu Jedi, który swego czasu próbował znaleźć dla uciekinierów azyl chroniący przed Imperium. Ponownie z uwagą śledziłem losy Cala, a opowiadana historia była angażująca do samego końca. Czekam również na zapowiedziany finał trylogii.

Postacie

Jak już wcześniej wspomniałem w Jedi: Ocalały powracają znani bohaterowie, czyli Cere, Merrin, Greez oraz droid BD-1. Dodatkowo poznamy m.in. droida Zee, najemnika Bode'a oraz nowych sojuszników z różnych ras, zamieszkujących odwiedzane planety. Siłą pierwszej części były m.in. ciekawe i często śmieszne dialogi prowadzone pomiędzy członkami naszej załogi. Tym razem również ich nie zabrakło. Bardzo często swoimi uwagami rozbawiali mnie Greez, Merrin i Zee, a i teksty droidów, które staną nam na drodze potrafią rozśmieszyć. Jeżeli chodzi o historię wspomnianych postaci, to została ona nieco bardziej rozbudowana i pozwala nam jeszcze bardziej się do nich przywiązać. 

Oprawa audio-wizualna

Ocalały podobnie jak poprzedniczka prezentuje piękną oprawę graficzną, ale tutaj została ona jeszcze bardziej podkręcona. Każda odwiedzona lokacja jest różnorodna, obfituje w mnogie detale oraz efekty. To chyba jedna z najładniej wyglądających gier na PlayStation 5. Nowe planety prezentują się wręcz wyśmienicie - zielone Koboh, pustynna Jedha, zniszczony Księżyc, czy też rozwinięte technologicznie Coruscant - wszystkie sprawiają wrażenie żywych i autentycznych. Wielokrotnie podziwiałem otaczającą mnie okolicę przed przystąpieniem do eksploracji i chciałbym, żeby każda gra oferowała tak wyborną wizualnie ucztę dla oczu. Modele postaci i przeciwników również wyglądają bardzo dobrze, a efekty świetlne, wybuchy i ataki mieczem świetlnym zostały doskonale dopracowane.

Ścieżka audio ponownie inspirowana jest sagą George'a Lucasa. Odgłosy machania mieczem świetlnym, wybuchy, pojedynki statków kosmicznych, wystrzały z blasterów - to wszystko wykonano bardzo dobrze i nie mogę się tutaj do niczego przyczepić. Ocalałego  przechodziłem z polską ścieżką dźwiękową i uważam ją za dobrze wykonaną. Obyło się bez fajerwerków, ale jest całkiem przyjemnie i bez większych zgrzytów.

Gameplay

Schemat rozgrywki pozostał bez zmian. Po raz kolejny eksplorujemy kolejne lokacje, realizujemy cele misji i walczymy z różnymi przeciwnikami (od droidów, po najemników, przedstawicieli lokalnej fauny, a na żołnierzach Imperium kończąc). Znów otrzymujemy rozmaite znajdźki (nowe fryzury, ubiór, elementy miecza świetlnego, kolory dla BD-1) i zagadki do rozwiązania oraz miejsca Mocy zwiększające nasze statystyki. Do tego ponownie mamy możliwość skanowania przedmiotów i pomieszczeń celem zdobycia punktów doświadczenia oraz odnajdywania stymów, które odnawiają nam zdrowie (bazowo otrzymujemy dwa).

Mapy w drugiej części gry zostały uproszczone. Bolączką Upadłego Zakonu były wielopoziomowe lokacje połączone siecią skomplikowanych korytarzy, które nie tylko były irytujące, ale też ich przedstawienie na interaktywnej mapie było bardzo nieczytelne. Ocalały z kolei stawia na w większości "płaskie" miejscówki, dzięki czemu nie miałem zbyt często potrzeby korzystania z mapy. Ścieżki zostały zaprojektowane bardziej intuicyjnie, a ewentualne odnogi są z reguły krótkie i prowadzą do jakiegoś dodatkowego skarbu.

Po raz kolejny zgodnie ze schematem znanym z gier typu Metroidvania wiele miejsc będzie dla nas początkowo niedostępnych do momentu zdobycia odpowiedniej umiejętności (np. doskoku, czy też podnoszenia i obniżania przedmiotów dzięki Mocy) lub narzędzi (np. linki czy też impulsów elektrycznych BD-1). W założeniu powinno to zachęcać do powrotu na daną planetę w czasie późniejszym, mnie jednak wręcz odrzucało dlatego podążałem przede wszystkim za głównym wątkiem fabularnym starając się w miarę możliwości i przy okazji otwierać każdą dostępną w danym momencie skrzynię lub odblokowywać skróty. Tych ponownie nie brakuje i zostały rozlokowane logicznie, ale przyznaję, że miałem kilka sytuacji, w których mogłem je zwyczajnie pominąć.

Nowością w Ocalałym są również wierzchowce. Swego grzbietu użyczą nam różnego rodzaju przedstawiciele dzikiej fauny. Nie tylko przyspiesza to podróż po zauważalnie większych względem poprzedniczki mapach, ale także umożliwia dostęp do lokacji wcześniej niedostępnych. Stworzenia te oswajamy z użyciem Mocy, ale nie towarzyszy temu żadna minigra, więc szanse powodzenia zawsze wynoszą 100%.

Tytuł ponownie oferuje całkiem sporo zagadek logicznych. Zostały one dodatkowo zróżnicowane dzięki nowym umiejętnościom zdobywanym przez Cala i BD-1. Przykładowo będziemy zmuszeni do manipulowania ogniem, wiatrem i elektrycznością, by otworzyć jakieś przejście, czy też dostać się do niedostępnej części mapy. Niekiedy otrzymamy też możliwość użycia Mocy na napotkanych postaciach celem wymuszenia otwarcia drzwi, czy też przepuszczenia nas dalej. Jest to fajny ukłon w stronę fanów serii. Część z przedstawionych zagadek wymaga nieco dłuższego zastanowienia, ale nie sprawiły mi one większych problemów.

Gra ponownie zawiera kilka elementów kwalifikujących ją moim zdaniem jako soulslike. Przede wszystkim otrzymujemy wspomniane wcześniej leczące stymy. Ich ograniczoną ilość możemy zwiększać poprzez znajdowanie odpowiednio ukrytych urządzeń. Stymy odnawiają się podczas medytacji w wyznaczonych do tego miejscach Mocy. Wzorem gier z serii souls każdy odpoczynek przywraca do życia pomniejszych przeciwników. Miejsca te są swego rodzaju punktami zapisu postępu i jeżeli np. wielokrotnie spadniemy w przepaść to pasek zdrowia stopniowo skurczy się do zera i będziemy zmuszeni rozpocząć zabawę od ostatnio odwiedzonego punktu. Wspomnieć należy również o tym, że punkty wskrzeszenia są rozlokowane w rozsądnych odległościach. Jedynie 2 lokacje z późniejszych etapów rozgrywki zostały źle przemyślane - oprócz wielu wymagających elementów platformowych, napotykamy też wielu trudnych przeciwników i w razie porażki jesteśmy zmuszeni ponownie przechodzić długi i skomplikowany odcinek lokacji (w moim przypadku były to 4 powtórki).

Jednym z moich ulubionych usprawnień w części drugiej jest możliwość przenoszenia się pomiędzy miejscami odrodzenia. Dzięki temu oszczędzamy sporo czasu na podróży bez konieczności biegania tam i z powrotem. Oczywiście nie możemy teleportować się do punktów, których wcześniej nie odkryliśmy.

Zdobywane w walce i przez skanowanie różnych elementów otoczenia punkty doświadczenia konwertowane są na punkty zdolności, które przeznaczamy na rozwój naszego protagonisty. System został bardziej rozbudowany i oprócz umiejętności przetrwania otrzymujemy także dodatkowe drzewka dedykowane wszystkim 5 stylom walki mieczem (lub mieczami) oraz kilka reprezentujących różne aspekty władania Mocą. O ile punktów zdolności w razie śmierci utracić nie możemy, tak punkty doświadczenia trzeba odzyskać atakując przeciwnika, który nas zabił lub docierając do miejsca zgonu.

System sterowania bohaterem w grach z elementami zręcznościowymi odgrywa kluczową rolę. Niestety tutaj gra ponownie zawodzi, ponieważ z jednej strony sterowanie jest przyjemne, a rozkład przycisków przemyślany, ale z drugiej bardzo często zawodzi. Wielokrotnie podczas pokonywania przeszkód postać nie wykonała skoku, nie złapała się dotykanej powierzchni lub wyskoczyła poza platformę. W drugiej części gry ilość skomplikowanych akrobacji jakie musimy wykonać w połączeniu z masą przeszkód i wąskich okienek czasowych dla naciśnięcia konkretnego klawisza została znacznie zwiększona. Poziom trudności niektórych sekwencji wymaga sporej gimnastyki palców i anielskiej wręcz cierpliwości. Tym bardziej uwidoczniony jest wspomniany problem z reakcją sterowanej postaci na wydawane jej polecenia.

Tytuł ogrywałem na PlayStation 5 w trybie Wydajności i w zasadzie przez większą część rozgrywki nie zanotowałem żadnych spadków FPS. Okazjonalne problemy pojawiają się dopiero w końcowych etapach, które obfitują w masę widowiskowej akcji. Jednakże poza samą rozgrywką zauważyłem inny, dość irytujący problem, który nie występował w Upadłym Zakonie. Scenki przerywnikowe są zablokowane w 30 klatkach na sekundę i bardzo źle synchronizują się z samym gameplay'em, który śmiga w 60 FPSach. Przejścia pomiędzy nimi wyglądają po prostu źle i wybijają z rytmu oraz immersji. Sytuacje, w których postać powoli szykuje się do walki w trakcie filmowej scenki i nagle przeskakuje do trybu "turbo 60 FPS", by machać bronią niczym wprawiony mistrz kuchni nożem do krojenia warzyw występują tutaj zbyt często i są wręcz komicznie sztuczne.

System walki

Jedi: Ocalały ponownie stawia na wymagające zręczności, umiejętności i cierpliwości potyczki przywodzące na myśl gry typu souls. Każdy z napotykanych oponentów (najczęściej w grupach) stosuje inne zagrywki i styl walki, przez co musimy bardzo szybko dostosowywać się do każdego starcia i wykonywać rozmaite kombinacje ataków mieczem świetlnym, uników, bloków oraz Mocy. Do naszej dyspozycji oddano ciosy lekkie i szybkie, ciężkie i wolne, uniki, blok oraz Moc (pchnięcia, przyciągnięcia, podniesienia, spowolnienie czasu itd.). Cal oraz humanoidalni przeciwnicy dysponują również paskiem gardy. Dbając o własny jej zasób musimy szybko i umiejętnie zbijać ją u wrogów, by zadać większe obrażenia. Najlepszym do tego sposobem jest udane parowanie w ostatniej sekundzie przed nadchodzącym atakiem, co jednak wymaga trochę praktyki.

Wraz z rozwojem fabuły Cal opanuje walkę 5 stylami z użyciem miecza świetlnego. W danym momencie możemy używać 2 z nich, a pozostałe można zmienić w punkcie odrodzenia. Różnią się one od siebie znacząco wachlarzem ciosów, siłą uderzenia oraz prędkością ataków. Myślę, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

Ocalały wprowadził także umiejętności pasywne - atuty, które zdobywamy w poukrywanych na mapie lokacjach. Ich aktywacja wymaga zajęcia określonej ilości slotów z ograniczonej puli, więc musimy wybierać rozważnie. Zmieniamy je również podczas medytacji w kręgach Mocy.

Co jakiś czas przyjdzie nam również zmierzyć się z bossami. Ci wzorem serii souls posiadają własne, unikalne formy ataków, których należy się nauczyć by umiejętnie ich unikać lub kontrować. Grę przeszedłem w trybie Normalnym i muszę przyznać, że znalazłem w sumie 2 bardzo mocnych przeciwników, z którymi potyczki powtarzałem kilkanaście razy. Starcia są wymagające, testują naszą cierpliwość i reakcję, ale jednocześnie przynoszą sporo satysfakcji i są bardzo epickie.

Podsumowanie

Jedi: Ocalały to kontynuacja przygód Cala i jego załogi, która ponownie oferuje ciekawą i wciągającą fabułę, rozbudowaną eksplorację z dużą ilością elementów zręcznościowych, satysfakcjonujący i wymagający system walki, a to wszystko w jeszcze piękniejszej oprawie wizualnej. Względem poprzedniczki jest lepiej, chociaż tytuł nadal posiada kilka problemów, które można by poprawić.

Oceń bloga:
8

Ocena - recenzja gry Star Wars Jedi: Ocalały

Atuty

  • Ponownie ciekawy główny wątek fabularny
  • Piękna i różnorodna oprawa wizualna
  • Klimatyczna ścieżka dźwiękowa
  • Przyjemny system rozwoju postaci wzbogacony o dodatkowe aspekty
  • Satysfakcjonujący i przemyślany system walki
  • Wymagające zagadki logiczne i znajdźki
  • Dobra optymalizacja rozgrywki
  • Poprawione projekty lokacji oraz interaktywna mapa
  • Wierzchowce
  • Możliwość przenoszenia się pomiędzy punktami odrodzenia

Wady

  • Błędy w sterowaniu podczas eksploracji
  • Przejścia pomiędzy przerywnikami i rozgrywką psujące immersję
  • Brak możliwości odkrycia całych lokacji od razu
-Infi-

-Infi-

Star Wars Jedi: Ocalały to bardzo dobra kontynuacja, która usprawniła i rozbudowała wiele aspektów poprzedniczki. Otrzymujemy lepszy system rozwoju postaci, poprawione mapy odwiedzanych lokacji, rozbudowane elementy zręcznościowe, więcej ciekawych bohaterów, a sama historia jest moim zdaniem bardziej epicka. Gra cierpi na kilka bolączek takich, jak np. przejścia między scenkami przerywnikowymi i samą rozgrywką, czy też niedomagający system sterowania postacią. Jednakże w ogólnym rozrachunku bawiłem się przy niej lepiej niż przy części pierwszej i nie mogę się doczekać finału tej iście filmowej trylogii. Polecam serdecznie!
Grałem na: PS5

Czy podobało Ci się Star Wars Jedi: Ocalały?

TAK
12%
NIE
12%
Pokaż wyniki Głosów: 12

Komentarze (8)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper