
Wiedźmin 3 ma już prawie 10 lat. Ta gra - niczym GTA 5 - nigdy się nie znudzi
18 maja 2015 r. to data bardzo ważna dla graczy z całego świata. Ale szczególnie tych z Polski, bowiem właśnie wtedy na rynek wypuszczono Wiedźmin 3: Dziki Gon - a więc produkcję, która zapowiadała się bardzo dobrze i jednocześnie taką, która przerosła oczekiwania niemalże wszystkich.
Wiedźmin 3: Dziki Gon za lekko ponad miesiąc będzie obchodził 10. rocznicę. I szczerze powiedziawszy - to dalej wyśmienity tytuł, który starzeje się wolno. Próżno szukać tutaj archaistycznych, odstraszających czy niezachęcających do powrotu rozwiązań, które znać możemy z poprzednich odsłon marki - choćby źle zaprojektowany model walki (Wiedźmin 1) czy niezbyt przyjemna eksploracja terenów (Wiedźmin 2).
Polakom z CD Projekt RED udało się w taki sposób przyszykować wspomniany przed chwilą hicior, iż jest on w pełni grywalny - nawet nie licząc poprawek w ramach dziewiątej generacji konsol - dziesięć lat po premierze. Takich projektów w branży jest stosunkowo mało, bo jeśli zerkniemy na AC Syndicate, Fallout 4, Rise of the Tomb Raider, Mad Maxa czy Dying Light, a więc gry również wydane w 2015 roku, to jednak dzisiaj nie dadzą one nam aż tyle frajdy, co rzeczona przygoda Geralta z Rivii. Brakuje w nich "tego czegoś", co ma Wiedźmin 3.




Przygoda na ponad sto godzin

Same mechaniki to nie wszystko. Główna oś fabularna, dialogi, widoczny gołym okiem humor szczególnie dla graczy z centralnej czy wschodniej Europy, świetnie napisani bohaterowie, a przy tym wątki poboczne często angażujące tak samo, a czasami nawet mocniej niż misje główne (Krwawy Baron, władca Skellige, kwestie polityczne z Dijkstrą, Rochem i Radowidem...) to majstersztyk w czystej postaci. Scenarzyści z CD Projekt RED odwalili kawał dobrej roboty. Zresztą Cyberpunk 2077 tylko dobitnie pokazał, że dział pisarzy w tymże zespole jest niesamowicie silny i nie mogę doczekać się, jakie elementy poruszy Wiedźmin 4 z Ciri w roli głównej.
Przy tym wszystkim nie możemy zapominać również o dwóch fabularnych dodatkach. Serca z Kamienia, prowadzące na nowe tereny na wschód od Novigradu, dotyczyły nieśmiertelnego Olgierda i Pana Lusterko, postaci nawiązującej do Pana Twardowskiego. Historia została poprowadzona w ciekawy sposób, bo postawiono na około 10-godzinną przygodę, w trakcie której spotykamy postacie z poprzednich części serii, a także bierzemy udział w charakterystycznym Weselu - kolejnym nawiązaniu do polskiej twórczości.
Krew i Wino natomiast jest bardziej ukłonem w kierunku fanów książek Andrzeja Sapkowskiego. Geralt zostaje doprowadzony do Bauclair, gdzie trafia do miasta Toussaint, spotyka Annę Henriettę, wielu rycerzy, tętniące życiem regiony na czele z winnicami, a także całkowicie nowe potwory. Natomiast sam wątek główny pozwala nam nawiązać współpracę z szanowanym Regisem, wspólnie z którym próbujemy powstrzymać nadchodzącą masakrę ze strony wampirów. Krew i Wino w mojej opinii to DLC, które swoją jakością spokojnie przebija niejedną wysokobudżetową grę wielkiego wydawcy.
Historia nie do zapomnienia

Czy jest coś, co nie zagrało w Wiedźminie 3? Oczywiście, że przyglądając się najmniejszym rzeczom, znajdziemy bolączki w tejże przygodzie. W oczy rzuca się przede wszystkim niedopracowane sterowanie Płotką - wierzchowiec protagonisty w wielu przypadkach po prostu zbacza z trasy, blokuje się o najmniejsze elementy, co mocno wyprowadza z równowagi i frustruje, szczególnie gdy mamy do czynienia z nierównym terenem (najczęściej na dodatek górzystym).
Przyczepić można by się również do rozwoju bohatera - jasne, po odblokowaniu mocniejszych ataków starcia są łatwiejsze i czuć, że Geralt z Rivii staje się coraz potężniejszy. To samo tyczy się znaków, które stają się coraz efektowniejsze. Mimo tego w systemie umiejętności zabrakło zrobienia czegoś z jajem, co w diametralny sposób wpłynęłoby na rozgrywkę, sterowanie postacią czy wspomnianą już walką. Tak naprawdę po Velen w kontekście starć z przeciwnikami i bossami nie działo się nic nowego, a schemat pojedynków był znany.
Jednakże wymienione wyżej rzeczy to w moim odczuciu pierdoły, jeśli zbierzemy plusy - świetna fabuła, wątki poboczne, nieziemski klimat, bohaterowie nie do zapomnienia, ciekawie napisane romanse, sporo humoru, klimatyczne lokacje, przemyślane mechaniki, które nawet po 10 latach i pójścia technologii, jak i samych rozwiązań do przodu, nie męczą i nie potrzebują żadnego "remake'u" przebudowującego podstawy rozgrywki... Wiedźmin 3 to gra, o której nigdy nie zapomnimy - tak jak o GTA 5, Red Dead Redemption 2, The Last of Us, Death Stranding czy Mass Effect 2.
Przeczytaj również






Komentarze (41)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych