Disney+ logo z popcornem

Anime na Disney+? Te serie warto obejrzeć, jeśli subskrybujecie platformę!

Kajetan Węsierski | Wczoraj, 14:00

Disney+ może nie kojarzy się jako pierwsze miejsce, do którego zaglądamy w poszukiwaniu anime, ale to powoli się zmienia. Platforma coraz śmielej sięga po tytuły japońskie - nie tylko te oryginalne, ale też dobrze znane fanom gatunku. I chociaż nie ma ich aż tak dużo jak na Crunchyrollu czy Netfliksie, to to, co się tam znalazło, potrafi naprawdę zaskoczyć.

W dzisiejszym zestawieniu zebrałem osiem tytułów dostępnych na Disney+, które - moim zdaniem - zdecydowanie warto mieć na radarze. Są tu i świeże hity, i rzeczy bardziej niszowe, ale każda z tych serii pokazuje, że platforma z Myszką Miki w logo wcale nie boi się mocniejszych tematów, nietypowej animacji czy historii, które zostają w głowie na długo po seansie.

Dalsza część tekstu pod wideo

Ah, podzielę się tu wyłącznie tytułami z polskimi napisami (i choćby z tego powodu zabraknie oryginalnego Bleacha). 

Tokyo Revengers

Na pierwszy ogień  historia, która zaczyna się jak klasyczne sci-fi, ale szybko skręca w stronę dramatu o dorastaniu, przyjaźni i trudnych wyborach. Główny bohater, Takemichi, przenosi się w czasie do czasów liceum, by spróbować uratować swoją dawną miłość i zapobiec tragicznym wydarzeniom z przyszłości. Tokyo Revengers to emocjonalny rollercoaster pełen bójek, gangów motocyklowych i wątków, które z odcinka na odcinek robią się coraz bardziej osobiste.

Medalist

Z pozoru spokojna opowieść o łyżwiarstwie figurowym, która szybko okazuje się jedną z najbardziej poruszających historii o ambicji, poświęceniu i odnajdywaniu sensu we własnych marzeniach. Główna bohaterka, Inori, i jej instruktor Tsukasa, mierzą się z realiami świata sportu, który nie wybacza błędów ani słabości. Medalist łączy piękną animację ze szczerą, ludzką historią, w której każda scena na lodowisku niesie ze sobą ciężar emocjonalny.

Ishura

Anime fantasy, które startuje od… Końca. Legendarny Król Demonów zostaje pokonany, a świat wchodzi w erę pozornego pokoju. Tyle że wojownicy, którzy pomogli go zniszczyć, teraz zaczynają walczyć między sobą o dominację. Ishura to brutalna, wielowątkowa opowieść o sile, zemście i ambicji - z licznymi perspektywami, dynamiczną akcją i światem, który potrafi być równie piękny, co bezlitosny.

SandLand

Oparty na mandze autorstwa Akiry Toriyamy, SandLand przenosi nas do pustynnego świata, gdzie woda jest cenniejsza niż złoto, a sojusz księcia demonów, byłego generała i mechanika staje się początkiem szalonej przygody. To opowieść z lekkim zacięciem ekologicznym, masą humoru i projektami postaci, które od razu kojarzą się ze stylem twórcy Dragon Balla. Idealne na jeden dłuższy seans - dynamiczne, z przymrużeniem oka i dużą dawką nostalgii.

Bleach: Thousand-Year Blood War 

Powrót legendy w wielkim stylu. Thousand-Year Blood War to kontynuacja Bleacha, która nie tylko zamyka rozpoczęte dawno temu wątki, ale też podnosi poprzeczkę pod względem animacji, napięcia i skali wydarzeń. Starcie Shinigamich z Quincymi to esencja wszystkiego, co fani pokochali w serii - szybka akcja, zaskakujące zwroty i emocjonalne pojedynki. Dla starych wyjadaczy obowiązkowe, dla nowych widzów - solidna zachęta, by nadrobić klasykę.

Undead Unluck 

Mamy tutaj historię dziewczyny chcącej umrzeć i nieśmiertelnego faceta, który... Próbuje jej pomóc. A potem jest tylko dziwniej. Pełna absurdu opowieść o ludziach z nadnaturalnymi zdolnościami, których przekleństwa stają się bronią. Dużo walk, jeszcze więcej humoru, a do tego świat, który z każdym odcinkiem robi się coraz bardziej pokręcony. Trudno przewidzieć, co się wydarzy - i właśnie dlatego warto dać szansę.

Star Wars: Visions

Choć nie jest klasycznym anime, Star Wars: Visions to projekt, który z szacunkiem i pomysłowością łączy japońską animację z mitologią odległej galaktyki. Każdy odcinek to osobna historia stworzona przez inne studio, z własnym stylem, nastrojem i podejściem do tematu. Niektóre są kontemplacyjne, inne pełne akcji, jeszcze inne eksperymentalne - ale wszystkie pokazują, jak bardzo Star Wars może być elastyczne. A tego długo brakowało. 

Code Geass: Roze of the Recapture

Na sam koniec nowy rozdział w kultowym uniwersum Code Geass, który opowiada o dwóch braciach próbujących odzyskać tytułową „Różę”, czyli porwaną księżniczkę Saku. Akcja toczy się kilka lat po upadku Leloucha, ale duch rewolucji i konfliktu idei nadal unosi się nad światem. To widowiskowa mieszanka polityki, wielkich mechów i charakterystycznej dla serii pompatyczności. Nie jest idealnie, ale jest dobrze. 

Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper