10 powodów, przez które nie warto kupować Nintendo Switch 2. Przynajmniej na razie

10 powodów, przez które nie warto kupować Nintendo Switch 2. Przynajmniej na razie

Igor Chrzanowski | Wczoraj, 15:00

Nintendo znane jest w naszej branży jako jedna z tych firm, która lubi ryzykować, stawiać na zupełnie nowe rozwiązania i eksperymentować z formułą rozgrywki tak, aby sięgać po zupełnie nowe grono odbiorców. Niestety ich najnowsza konsola rozczarowała chyba każdego.

Gdy po raz pierwszy usłyszałem o tym, że następna konsola Nintendo ma być po prostu nieco lepszym Switchem, uznałem że to trochę mało innowacyjny jak na Nintendo ruch i może to zwiastować pewne zbyt bezpieczne podejście do tematu. Z drugiej strony mieliśmy Game Boy i potem GBA, Nintendo DS i 3DS, Wii oraz Wii U. Więc powiedzmy, że ten schemat nie jest taki zły. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Liczyłem zatem, że Nintendo rozbije bank swoimi grami, które co jak co, zawsze miały w sobie "to coś", co sprawiało, że gdy już raz spróbujesz gierek Big N, zakochasz się w nich na amen. Niestety w japońskiej korporacji do głosu dochodzi nowe pokolenie, a co za tym idzie nowe "wartości", które nie do końca są zgodne z tym, czego spodziewamy się po ojcach Mariana. Przed Nintendo Direct sprzed kilku dni byłem mega "nahajpowany" aby kupić NS2 na premierę. Teraz nie wiem czy w ogóle warto będzie kupować ten sprzęt, przynajmniej przez kilka pierwszych lat. 

Cena konsoli na Zachodzie vs. w Japonii

Po pierwsze cena samej konsoli. Jak na dzisiejsze czasy nie jest ona jakoś dramatycznie wysoka 2100-2200 złotych na premierę jeszcze da się przeżyć, chociaż Nintendo mogłoby te 50$ opuścić o dać nam sprzęt za te 1800 złotych. Ale to, że w Japonii konsola kosztuje odpowiednik 334$, czyli jakieś 1300 złotych, to jest jakiś skandal. Z jakiej paki cały świat ma płacić 100$ więcej za ten sam sprzęt? Czy im się to opłaca? No na pewno, skoro w samej Japonii pierwszego Switcha kupiło ponad 35 mln osób. Obyśmy doczekali się w tym przypadku takiej sytuacji jak z 3DS-em, który po wtopie finansowej firmy, potaniał nagle o 80$.

Chore ceny gier

Już płacenie 349 złotych za gry w naszym kraju to jakiś niesmaczny żart, przez który naprawdę sporo gier AAA nie zyskuje takiej sprzedaży jaką mogłoby uzyskać, trzymając się dalej standardu 60$ - choć oczywiście są wyjątki jak Monster Hunter Wilds, który robi rekord dla Capcomu. Ale powiedzmy sobie otwarcie, że cena 90$ jakie chce od nas Nintendo, to już jest jakaś abstrakcja. Ja rozumiem, że koszty produkcji rosną i trzeba walczyć o każdy grosz. Jednakże żadna gra - ani GTA VI, ani Wiedźmin 4, ani tym bardziej Mario Kart, którego produkcja kosztuje jakieś 20% kosztów takiego Spider-Mana 2. A co jak co, Nintendo o sprzedaż swoich gier martwić się nie musi - nawet Mario Kart World za 60$ zarobiłoby dla firmy chore ilości pieniędzy. Pozostaje mieć jednak nadzieję, że opór fanów sprawi, że Nintendo odstąpi od ceny 80/90$, nawet na rzecz tych 70$. Choć to też sporo, zważywszy na to, że jakieś 95% gier na Switcha kosztowało na start 220 złotych, czyli 50 dolców.

Płatne tech-demo

Wiele konsol dostawało w swojej historii gry, które były takim typowym tech-demem. Wii Sports, 1-2 Switch to takie flagowe przykłady, które jednak były na tyle rozbudowane, że warto było je kupić nawet i w pudle. Ale Nintendo Switch 2 Welcome Tour to nic innego jak demo - malutkie, kolorowe, ładne, ale jednak demko. PlayStation Vita miała Welcome Park (Kącik Powitalny u nas), 3DS miał Face Raiders, PS4 miało Playroom, a PS5 Astro's Playroom. Co łączy wszystkie te tytuły? Były za darmo, jako pre-instalowana aplikacja na systemie konsoli. Niestety w przypadku Switch 2 Welcome Tour Nintendo po prostu upadło na łeb - nawet 10$ za takie coś, to żart.

Brak nowości w bazowym Nintendo Switch Online

Szczerze wam powiem, że liczyłem na to, że Nintendo dorzuci do abonamentu Switch Online dwie konsole do emulacji. Sądziłem, że w bazowej wersji dostaniemy emulację gier z NDSa, a w pakiecie pro będzie właśnie GameCube, ewentualnie balans pomiędzy bazową wersją a Expansion Packiem będzie zachowany w jakiś inny sposób. Niestety jednak podstawowa wersja abonamentu nie dostała nic, a szkoda.

3 gry na start emulacji GameCube'a

No ale przynajmniej mamy wymarzoną emulację gier z GameCube'a, czego spodziewałem się po braku zapowiedzi remasterów Zeldy i Luigi's Mansion na pierwszego Switcha. Zazwyczaj jednak gdy taka usługa Nintendo startuje, dostaje po te przyzwoite z 8-10 gier na start. Fani gacka będą musieli jednak opłacić abonament dla raptem 3 gier. Co prawda kozackich, bo Wind Waker, SoulCalibur 2 i F-Zero to prawdziwe hiciory, ale no taki premierowy line-up to zwyczajna kpina z graczy.

Ekran LCD i czas pracy na baterii

Już teraz można powiedzieć, że Nintendo świadomie wsadziło do Switcha 2 ekran LCD, tylko po to (i to tak naprawdę tylko po to), aby za 2-3 lata wypuścić wielce "rewolucyjny" ulepszony model Switch 2 OLED. Nie ma dla tego ruchu żadnego usprawiedliwienia, autentycznie. Przy tej cenie konsoli jaką mamy na start, OLED powinien być na dzień dobry, a ewentualny odświeżony model co najwyżej powinien skupić się na odchudzeniu urządzenia i lepszym chłodzeniu. Dodatkowo czas pracy na baterii to również jakaś kpina. 2-6 godzin jasno wskazuje na to, że przy bardziej wymagających gracz ten czas wyniesie pewnie nawet poniżej dwóch godzin, a więc cała "mobilność" Switcha 2 w tym przypadku będzie guzik warta.  

Płatne ulepszenia starych gier

Już Sony nagrabiło sobie u graczy, którzy jawnie naśmiewają się z remasterów gier z PlayStation 4, których ulepszenie kosztuje dodatkowe 10$. Nintendo zobaczyło, że dajemy się robić w konia, więc bez grama skrupułów leci w ten sam motyw i wrzuca "ulepszone" porty starych gier na Switcha 2 za pay-wallem. Spoko, można powiedzieć że w tej cenie mamy dodatki, ale nie zawsze bo przecież Zeldy nie mają nowej zawartości. Dodatkowo premierowa cena gier w wersjach Switch 2 Edition też jest jakaś chora - 70$ za 8 letnią Zeldę? Naprawdę Nintendo?

Mało "innowacyjne" gry

Od kiedy tylko kupiłem Wii U i 3DS-a, pokochałem Nintendo za innowacyjność ich gier. Za tę magię, za wyjątkową pomysłowość i klimat taki, że nie da się go podrobić w absolutnie żaden sposób. Ale gdy zobaczyłem Mario Kart World, które no jest po prostu Mario Kartem 8 z open-worldem i Donkey Konga, który bawi się w MineCrafta czy innego górnika, poczułem... zawód. Zero ekscytacji, zero magii, zero fajnych pomysłów, które autentycznie zrobią z tych next-genowych tytułów coś pięknego. Nawet nowy Warriors to trzeci raz wałkowana Zelda, a można by pójść w Xenoblade Warriors. Jedyna nadzieja tkwi w Kirby Air Raiders od Masahiro Sakuraia, który co jak co, ale jest geniuszem. Tutaj też mnie nieco rozbawiło, że jakiś cymbał w Nintendo uznał, że dwie wyścigowe i dość podobne gry w pierwszym roku życia konsoli to dobry pomysł. Już lepsze byłoby duo Mario Kart/Kirby + F-Zero. 

Główną atrakcją są 5-10 letnie gry

Przy prezentacji Switcha 2 miałem pewną świadomość tego, że Big N będzie chwaliło się grami AAA z PS5 i Xbox Series X|S, aczkolwiek myślałem, że dostaniemy rolkę 5 minut największych tytułów i tyle. A tu się okazuje, że te niekiedy pięcioletnie tytuły są największą atrakcją dla Nintendo Switch 2. Naprawdę, kto niby kupuje Switcha po to, aby ograć Elden Ringa, Cyberpunka, Hitmana czy inne tego typu produkcje?

Płatny GameChat

No i na koniec też kolejny bubel, którego nie sposób pominąć. Nie dość, że GameChat jest reklamowany jako rewolucja na miarę Skype'a, to jeszcze podczas prezentacji widać było, że ekrany gości chodzą w 13-15 klatkach na sekundę, a tego się oglądać nie da. Kto poza tym świadomie chciałby ograniczać sobie pole widzenia gry do tak małego okienka, żeby oglądać streamy swoich znajomych? Zwykła, klasyczna rozmowa głosowa wystarczy. Jeszcze pół biedy, jakby była to usługa darmowa, a będziemy musieli za nią płacić. Jak zatem ktoś słusznie zauważył, Joy-cony mają przycisk C, który nie zadziała, dopóki za niego nie dopłacisz. No geniusze, nie ma co...

Igor Chrzanowski Strona autora
Z grami związany jest praktycznie od czwartego roku życia, a jego sercem władają głównie konsole. Na PPE od listopada 2013 roku, a obecnie pracuje również jako game designer.

Czy zamierzasz kupić Nintendo Switch 2?

Tak, biorę na premierę
573%
Tak, ale poczekam z zakupem
573%
Nie ma mowy, niech się wypchają
573%
Pokaż wyniki Głosów: 573
cropper