Sony cenzuruje brutalne sceny, choć w grę wchodzi parę wyjątków
Najnowszy raport przygotowany przez japońską redakcje zdradza nam, w jaki sposób Sony cenzuruje gry wydawane na PlayStation w wschodniej części świata.
Japończycy w 99% nie mogą liczyć na brutalne/erotyczne sceny w grach - o ile oczywiście posiadają konsole wydane spod chorągwi Sony. Świetnym dowodem tego jest nie tylko naga postać w Devil May Cry 5 (o czym pisaliśmy więcej tutaj), ale także najnowszy raport przygotowany przez GameSpark Japan.
Redaktor ww. serwisu porozmawiał z dyrektorem generalnym zespołu o nazwie Cyberconnect2, Hiroshim Matsuyamą, który pewien czas temu zajmował się produkcją Naruto Ultimate oraz Dragon Ball Z: Kakarot. Twórca w swoich wypowiedziach jasno zaznaczył, że Sony prosi programistów o usuwanie brutalnych scen w grach, a na warsztat wziął markę Naruto.
Jednej z postaci w ww. serii w oryginalnej historii brakowało ramienia. Projektując natomiast nowsze części IP deweloperzy musieli dodać bohaterowi rękę, bo inaczej ich tytuł byłby niezgodny z najnowszą polityką Sony skierowaną dla wschodniej części świata.
Matsuyama zaznacza jednak, że w niektórych pozycjach twórcy konsol PlayStation nie mają problemów z rozczłonkowaniem osób przypominających swoją budową ludzi. Tym razem jako przykład wzięto ww. Dragon Balla, w którym także jeden z bohaterów traci w pewnym momencie ramię. Jednakże w tym przypadku korporacja uznała, że scenka przerywnikowa w Kakarocie nie jest aż tak realistyczna, jak miało to miejsce w Naruto, dlatego też japońscy gracze mogli obejrzeć ją na własne oczy.