Gdybyś znalazł się w świecie fantasy

Jest taki vloger na You Tube o ksywce Muthsera. Zajmuje się on lore gier z serii The Elder Scrolls. Popełnił taki dosyć ciekawy vlog o tym co by się stało jak by ktokolwiek z nas fizycznie znalazł się w Nirnie, czyli świecie, w którym położone jest Tamriel. Jest on dostępny pod tym linkiem https://www.youtube.com/watch/v=op5eefsxko4&t=44s Ogólnie on tu wymienia zagrożenia z jakimi zetknął by się taki szczęśliwiec. Daedry, potwory, bandyci, choroby to wszystko może zabić. Ale ja uważam że tak naprawdę największym zagrożeniem był by brak współczesnej technologii która ułatwia nam niesamowicie życie towarzyszy na każdym kroku. Tak więc będzie to trochę taka polemika, ale nie tylko bo zamierzam się odnosić do wielu światów fantasy, z wielu gier czy książek.
Światy fantasy i ich korzenie
Światy fantasy dzielą się na wiele rodzajów. Są światy magii i miecza inspirowane średniowieczem, lub czasami jak w przypadku serii The Elder Scrolls mitologią antyczną, w tym wypadku rzymską, z domieszką mitologii celtyckiej i nordyckiej. Śródziemie oparte na średniowieczu Są światy prochowego fantasy inspirowane nowożytnością po wynalezieniu broni palnej. Eora z serii Pillars of Eternity i Avowed, Flintlock fantasy skupiające się na baroku, oświeceniu, i romantyzmie do ok lat 60 XIX wieku np Greedfall. Steampunk inspirowany epoką wiktoriańską Arcanum itp. Wszystkie one są inspirowane dawnymi czasami, kiedy nie było znanej nam technologii. Dzisiejsza technologia na tyle ułatwiła nam życie i jest do tego tak wszechobecna że funkcjonowanie bez niej jest dla wielu ludzi z naszych czasów zupełnie nie możliwe. Komputery, telefony, GPS, kuchenki, lodówki, pralki, samochody wyobraźcie sobie życie bez nich. A przeniesienie się do Tamriel, Eory, świata Kampanii Cienia, czy innego Śródziemia, oznaczała by konieczność życia bez nich. Do tego światy te oparte są na hierarchiach i prawach jakie funkcjonowały w czasach na jakich są wzorowane. Feudalizm, monarchia, absolutyzm, niewolnictwo wszechobecne egzekucje i kary fizyczne Trafienie do tych światów zmuszało by taką osobę do dostosowania się do nich. Sytuację kogoś kto znalazł się w uniwersum fantasy można by porównać do sytuacji osoby, która przeniosła się do średniowiecza, lub innej podobnie dawnej epoki.
Łaska władcy jedyna szansa przeżycia
Jedyną waszą szansą było by trafienie przed oblicze jarla, szlachcica zarządzającego jakimś miastem, lub prowincją, albo króla, czy cesarza. Im wyższa pozycja tym ogólnie lepiej i bezpieczniej. Oczywiście pod warunkiem że ów przywódca miał by dobre i opiekuńcze usposobienie. Musiał by to być ktoś pokroju Balgruffa, lub Elisif ze Skyrim, lub Raesinii z Vordanu Królestwa występującego w Kampanii Cieni Django Wexlera. Jeśli by się udało przekonać taką osobę że jesteśmy z innego, dużo bardziej zaawansowanego świata gdzie wiele rzeczy za ludzi robią maszyny i że potrzebujemy jej pomocy to mieli byśmy niedużą szansę na życie. Ale wtedy pojawił by się zupełnie inny problem. Taki władca z pewnością nie był by idiotą, nie zależnie od tego jak dobrą i do rany przyłóż był by osobą. Szybko by zauważył że bez maszyn z naszego świata jesteście jak wielki, przerośnięty niemowlak, który potrzebuje stałej opieki bo inaczej umrze. Nie umiesz po prostu nic, rozpalić ogniska, upolować jelenia, uszyć sobie ubrania. Że musicie uczyć się życia zupełnie od zera. Wszystkiego od jedzenia, po przemieszczanie się. To mogło by skusić takiego przywódcę do nakazania wykonania na tobie egzekucji. Ale nie za karę, bo zrobiłeś coś złego. Byłaby to raczej eutanazja, akt litości. Wynikała by ona z podejścia że bardziej humanitarnie jest takiego was powiesić na szubienicy, niż zmuszać do wegetacji w zupełnie obcym brutalnym, niegościnnym pod każdym względem świecie. Pewnie nawet nie odbyła by się publicznie a w lochu. Uduszenie na szubienicy zajmuje jakieś 10-15 minut. zaś zostawienie was na pastwę losu skazywało by was na powolną śmierć głodową, lub pożarcie przez grasujące w lasach zwierzęta. Z resztą jakąkolwiek metodą by sie tam nie wykonywało egzekucji była by ona mniejszym okrucieństwem od pozostawienia was na pastwę losu. Musieli byście go przekonać że warto spróbować wam dać szansę na szybkie nauczenie się. Nie było by to na zasadzie "boisz się konia, to na niego nie wsiadaj". A raczej było by to na zasadzie, "wsiadaj na konia, bo jak się nie nauczysz na nim jeździć to idziesz na szafot".
Młody władca większe szanse
Nie co większe szanse były by gdyby władca był osobą młodą lub dzieckiem. W nadchodzącej grze The Wayward Realms jedną z postaci ma być Aisin 13 letnia królewna będąca władczynią królestwa. Tego typu władca przepełniony młodzieńczymi ideałami i mający mniejsze doświadczenie dałby wam więcej czasu. Z pewnością byłby też zafascynowany opowieściami o latajcych ptakach wożących ludzi, czy samobieżnych rydwanach. Ale to też by nie było na wieczność i w końcu do młodego władcy dotarło że wy tak naprawdę od nowa uczycie się chodzić. Musiał by podjąć decyzję co z wami zrobi. Przy odrobinie szczęścia dał by wam jakiś czas na nauczenie się, ale jak byście po jego upłynięciu nadal wymagali stałej opieki, to wasze życie dobiegło by końca. Władcy może i by było was żal, ale kazał by was stracić bez wahania
Fascynacja vs Rzeczywistość
Znalezienie się w świecie ulubionej książki, czy gry fantasy, na krótki czas było by fascynującym doświadczeniem. Spotkanie postaci znanych z gry czy książki, zobaczenie miejsc występujących w tych światach. Nie mniej dłuższy pobyty wymagałby bardzo dużej siły psychicznej i umiejętności adaptacyjnych, a przede wszystkim szczęścia. Bez pomocy dobrych osób z kręgów władzy nasz los w takiej krainie był by przesądzony. A i z ich pomocą wcale nie musiało by się udać. Choroby, wojny, bandyci, potwory były by najmniejszym problemem. Rzeczą niesamowicie trudną byłoby ogólne przystosowanie się, do życia w społeczeństwie, które z naszego punktu widzenia prymitywne i brutalne. W którym nie ma miejsca na słabość.