Operacja Maldoror (2024) - recenzja filmu [Velvet Spoon] Europejski thriller z piekła rodem

Operacja Maldoror (2024) - recenzja filmu [Velvet Spoon] Europejski thriller z piekła rodem

Dawid Ilnicki | Wczoraj, 11:00

Wieść o tym, że na zeszłorocznym festiwalu w Wenecji pokazano nowy film Fabrice’a du Welza wywołała niemałe poruszenie, zwłaszcza po dokładniejszym zapoznaniu się z tym jakiej sprawy dotyczy jego fabuła. Oryginalny belgijski twórca tym razem zdecydował się bowiem na zrealizowanie, mniej lub bardziej klasycznego, thrillera policyjnego, opowiadającego o jednym z największych kryminalnych skandali końcówki poprzedniego wieku na Starym Kontynencie.

W połowie lat 90’ XX wieku nie tylko belgijską, ale też europejską opinią publiczną wstrząsnęła sprawa Marca Dutroux. Seryjnego mordercy-pedofila, który od początku dekady uprowadził pięcioro dziewcząt w wieku od 8 do 19 lat, które następnie były torturowane i gwałcone, a cztery z nich zginęły. Poczucie kompletnego szoku, wynikające z ogromu i charakteru zbrodni, szybko ustąpiło miejsca gniewowi, wymierzonemu w stronę przedstawicieli służb, którzy wcześniej kilkukrotnie mieli szansę na zdemaskowanie wielkiej pedofilskiej szajki i złapanie Dutroux, już w 1989 roku aresztowanego, ale wkrótce wypuszczonego. Ogromna fala krytyki organów państwa, a zwłaszcza policji, doprowadziła do gruntownej reformy, mającej na celu przeciwdziałanie podobnym systemowym patologiom.

Dalsza część tekstu pod wideo

Do tego doświadczenia bezpośrednio odwołuje się w licznych wywiadach Fabrice du Welz, twierdząc że dla wielu ludzi było to wydarzenie przełomowe. Belg przyzwyczaił widzów do nasycania swoich obrazów niezwykłymi wręcz emocjami, ale także do naturalistycznego ukazywania nawet skrajnych uczuć, co najlepiej widać w bodaj jego najważniejszym dotąd dziele, czyli “Kalwarii”. Nieprzypadkowo włączonemu do budzącego swego czasu niepokój, ale i wywołującego spore zainteresowanie nurtu “francuskiej ekstremy”. Du Welz na każdym ze swych dotychczasowych dzieł potrafił odcisnąć własne piętno, co dotyczy nawet realizowanego swego czasu dla Netflixa “Message from the King” z nieodżałowanym Chadwickiem Bosemanem. Nic więc dziwnego, że wielu widzów mocno oczekiwało na oficjalną premierę jego najnowszego filmu.

Maldoror 2
resize icon

Operacja Maldoror (2024) - opinia o filmie [Velvet Spoon] Jeden z największych kryminalnych skandali

Reżyser, jak również współtwórca scenariusza - wraz z Domenico La Portą - czyni podstawą swego dzieła, z początku wyjątkowo niemrawe wysiłki służb, mające na celu odnalezienie dwóch porwanych dziewczynek. W centrum stawia jednak postać fikcyjną. Młodego policjanta Paula Chartiera (Anthony Bajon), wyraźnie męczącego się pośród kolegów-pierdzistołków, będącego właściwie jedynym oficerem od początku zainteresowanym rozwiązaniem sprawy. Jego wysiłki torpedują nie tylko niemrawe działania szefostwa, ale również wyraźny podział policyjnych dywizji, o którym twórcy informują już w napisach początkowych, nieraz kompletnie krępujący ręce funckjonariuszom żandarmerii. By ostatecznie rozwiązać sprawę Chartier będzie musiał postawić na szali całe swoje dotychczasowe życie, łącznie z tym rodzinnym, z niedawno poślubioną, młodą kobietą o sycylijskich korzeniach.

Oryginalną stronę wizualną tego filmu w mig poznają zwłaszcza ci, których młodość przypadła na lata 90’ w Polsce. Nie chodzi tu jednak wyłącznie o wszechobecność najlepiej dziś rozpoznawanego artefaktu z tej epoki, czyli kasety VHS, ale raczej o poczucie kompletnej beznadziei, przebijające się choćby z telewizyjnych wypowiedzi ludzi. Seans “Operacji Maldoror” w  zaskakujący sposób przywodzi na myśl klasyczny “Dług” Krzysztofa Krauze, bo i tu sprawcy, bestalskich jak się okazuje, zbrodni dokonują ich w biały dzień, a policja ma związane ręce. Szeregowi funkcjonariusze żenującymi żartami pacyfikują bowiem wszelkie wysiłki Chartiera. Z kolei szefowie, których tu reprezentuje przede wszystkim Charles Hinkel - grany przez ulubionego aktora du Welza, Laurenta Lucasa - zainteresowani rozwiązaniem takiej sprawy pewnie by byli, ale kilka lat wcześniej. To dzięki nim bowiem awansowali na zaszczytne pozycje i teraz tylko presja opinii publicznej może sprawić, że jednak zdecydują się na wprawienie swej ociężałej urzędniczej maszyny w ruch. Przede wszystkim jednak po to, by zakryć wszelkie ślady swej wcześniejszej niekompetencji.

“Operacja Maldoror” pokazuje kolejne stadia śledztwa, toczącego się przez kilka lat, w które najbardziej zaangażowany jest -  z dnia na dzień popadający w coraz większe szaleństwo - Chartier, wkrótce zmuszony do najbardziej desperackich rozwiązań. Obraz zachwyca znakomitymi zdjęciami, raz po raz przypominając, że akcja filmu toczy się w małej, post-industrialnej mieścinie, w której wnętrza domostw częstokroć przypominają bardziej dzisiejsze budynki dla zwierząt niż miejsca przeznaczone dla ludzi. Widać ogrom wysiłku jaki został włożony w umiejętne odzwierciedlenie epoki, tworzące znakomitą atmosferę tego wyjątkowo naturalistycznego thrillera. Współgra z tym także dobrze dobrana i nastrojowa muzyka potęgująca napięcie.

Maldoror 1
resize icon

Operacja Maldoror (2024) - opinia o filmie [Velvet Spoon] Obraz zachwyca znakomitymi zdjęciami

Czy zatem istotnie mamy tu do czynienia z jednym z najlepszych thrillerów ostatnich lat i jednym z najbardziej intensywnych kryminałów europejskich, a nadto pozbawionym wad gatunkowym arcydziełem? Niestety nie jest tak dobrze. Ewidentnie widać bowiem ogromne trudności z przykrajaniem tej niezwykle skomplikowanej i wielowątkowej historii do formatu i tak długiego, bo prawie dwu i półgodzinnego filmu, który możnaby wyobrazić sobie jako dużo bogatszy i ambitniejszy serial. Twórcy bardzo głośno mówili o doniosłości i niezwykłej wadze tej sprawy, dla ówczesnego belgijskiego społeczeństwa, które głośnymi protestami wymusiło na gnuśnej władzy kompletną reorganizację policji. Niestety w pierwszej części filmu prawie nie czuć strachu i niepewności zwykłych ludzi, codziennie konfrontowanych z coraz bardziej sensacyjnymi nagłówkami gazet i informacjami telewizyjnymi. Niepewnych tego czy los porwanych dziewczynek nie stanie się za jakiś czas udziałem także ich dzieci.

“Operacja Maldoror” robi największe wrażenie w drugiej połowie, gdy twórcy skupiają się na uwikłanym w coraz większe problemy głównym bohaterze Interesujący jest tu zwłaszcza wątek związków Chartiera z lokalną grupą przestępczą, który powraca głównie za sprawą postaci jego matki, granej przez znakomitą francuską aktorkę Beatrice Dalle. To właśnie w tych fragmentach ten wyjątkowo naturalistyczny thriller najmocniej przypomina wcześniejsze dzieła du Welza, który zdaje się tu momentami nawiązywać choćby do zupełnie nieudanego “Hannibala” Ridleya Scotta. Belg korzysta tu bowiem z bardzo podobnych elementów co Brytyjczyk, w przeciwieństwie do niego wikłając jednak bohatera w naprawdę groźne sytuacje. Jego film jak najdalszy jest jednak od efekciarskich thrillerów amerykańskich, skupionych wokół wielowątkowych śledztw policyjnych, ukazując przede wszystkim to jak wielką cenę trzeba często zapłacić, by dojść do prawdy i rzucić wyzwanie systemowej inercji. 

Atuty

  • wartka fabuła
  • znakomite zdjęcia
  • oryginalna warstwa wizualna rodem z lat 90
  • świetna muzyka
  • bardzo dobra druga połowa

Wady

  • spore problemy ze scenariuszem
  • trochę dłużyzn, zwłaszcza w pierwszej połowie, której wolne tempo nie wszystkim przypadnie do gustu

“Operacja Maldoror” to niepozbawiony wad, ale mimo wszystko bardzo dobry, wciągający thriller, zabierający widza w mroczną podróż do lat 90’.

8,0
Dawid Ilnicki Strona autora
Z uwagi na zainteresowanie kinem i jego historią nie ma wiele czasu na grę, a mimo to szuka okazji, by kolejny raz przejść trylogię Mass Effect czy też kilka kolejnych tur w Disciples II. Filmowo-serialowo fan produkcji HBO, science fiction, thrillerów i horrorów.
cropper